Zachowek to temat, który budzi emocje po śmierci spadkodawcy. Jest to naturalne, ponieważ dotyczy pieniędzy, rodzinnych relacji i poczucia sprawiedliwości. Często zdarza się, że ktoś zostaje pominięty w testamencie, a mimo to przysługuje mu prawo do części majątku, który pozostał po zmarłym. Właśnie temu służy to uprawnienie, czyli forma ochrony najbliższych krewnych przed całkowitym pozbawieniem ich części spadku.

W tym artykule wyjaśnimy, jak działa ten rodzaj ochrony w praktyce – kto może się o niego ubiegać, jak ustalić jego wartość i jakie kroki podjąć, jeżeli spadkobiercy odmawiają zapłaty zachowku. Pokażemy też, jak wygląda sprawa w sądzie krok po kroku, czyli od pierwszych rozmów z rodziną, aż po postępowanie przed sądem.

Komu przysługuje zachowek?

Uprawnionymi do zachowku są tylko najbliżsi członkowie rodziny zmarłego. Konkretnie są to: zstępni, czyli dzieci i wnuki, małżonek oraz rodzice spadkodawcy. Chodzi o to, aby zabezpieczyć interesy osób, które normalnie dziedziczyłyby po zmarłym w tzw. dziedziczeniu ustawowym, czyli takim, które odbywa się w sytuacji, gdy zmarły nie pozostawił testamentu.

Celem roszczenia o zachowek jest ochrona tych bliskich przed całkowitym pominięciem przy podziale spadku, nawet gdy taka była wola spadkodawcy. Jeżeli uprawniony do zachowku został pominięty w testamencie lub dostał znacznie mniej niż reszta, może domagać się zapłaty odpowiedniej kwoty. 

W praktyce często zdarza się, że cały majątek dostaje jedno dziecko, a reszta zostaje z niczym. Wtedy pozostali mogą skorzystać ze swojego roszczenia o zachowek.

Nie każdy może ubiegać się o udział w majątku po zmarłym. Takiego uprawnienia nie mają dalsi krewni, jak rodzeństwo, dziadkowie czy kuzyni zmarłego. Nie mają też do niego prawa osoby, które same zrzekły się dziedziczenia, zostały wydziedziczone albo odrzuciły spadek.

Uprawnienie z tytułu zachowku przechodzi w pewnych sytuacjach na dalszych zstępnych, czyli na dzieci osoby uprawnionej. Dzieje się tak wtedy, gdy osoba, której przysługiwał zachowek, sama już nie żyje w chwili otwarcia spadku. W takim momencie jej dzieci wchodzą w jej miejsce i mogą domagać się prawa do udziału spadkowego w tym samym zakresie, w jakim przysługiwałby on ich rodzicowi. Jeśli jednak ktoś już sam zrezygnował z zachowku albo go odrzucił, jego spadkobiercy nie mogą tego prawa odzyskać.

Dla przykładu: Zmarły pozostawił testament, w którym cały majątek zapisał swojej żonie. Miał też dwóch synów – Piotra i Michała. Piotr zmarł jeszcze przed ojcem, ale pozostawił po sobie dwójkę dzieci. W tej sytuacji prawo do zachowku po dziadku nie przepada – przechodzi na dzieci Piotra. To one, czyli spadkobiercy osoby uprawnionej, mogą wystąpić z roszczeniem o zachowek w wysokości odpowiadającej temu, co przysługiwałoby ich ojcu, czyli Piotrowi.

Co ważne, może zdarzyć się tak, że ktoś dostanie w spadku jakiś majątek, ale nie będzie on odpowiadał wysokości przysługującego mu udziału. Najlepszym przykładem jest sytuacja, w której córka otrzymuje po ojcu samochód wart 50 tysięcy, a z tytułu udziału w spadku powinno przypaść jej 80 tysięcy złotych. W takim wypadku, spadkobierca ma uprawnienie do uzupełnienia zachowku.

Dowiedz się, jakie masz możliwości i jak skutecznie zawalczyć o swój udział w spadku – zapoznaj się z naszą usługą.

Jak obliczyć wysokość zachowku?

Ustalenie wysokości roszczenia spadkobiercy to moment, w którym teoria spotyka się z praktyką. Dla wielu osób to najtrudniejsza część sprawy, bo wymaga dokładnego policzenia, co konkretnie należy się osobie uprawnionej. 

Nie chodzi tylko o to, ile ktoś dostał w testamencie, ponieważ trzeba też ustalić, jaki był faktyczny majątek zmarłego i czy wcześniej nie przekazał części tego majątku w formie darowizn.

Wysokość tego roszczenia będzie różniła się w zależności od sytuacji rodzinnej, wieku uprawnionego, a nawet od tego, czy za życia spadkodawcy, dokonał on jakichś darowizn swoim bliskim. 

Podstawą obliczeń jest tak zwany substrat zachowku, czyli wartość majątku, od której liczy się część należną spadkobiercy. Na tej podstawie ustala się, jaki ułamek przysługuje konkretnej osobie – zwykle jest to połowią lub dwie trzecie wartości udziału spadkowego, czyli tego, co spadkobierca odziedziczyłby w przypadku dziedziczenia ustawowego.

Jeżeli osoba uprawniona do zachowku jest trwale niezdolna do pracy albo małoletnia, przysługuje jej dwie trzecie tego, co otrzymałaby z ustawy. W pozostałych przypadkach, spadkobierca może domagać się połowy swojego udziału w spadku.

W dalszej części artykułu przedstawimy, jak obliczyć wartość substratu, kiedy dolicza się do niego darowizny dokonane przez zmarłego, a także jak rozumieć zapisy w testamencie.

Czym jest substrat zachowku?

Jak wspomnieliśmy wcześniej, substrat jest bazą do obliczenia należnego uprawnionemu zachowku. Rozumie się go jako wartość majątku, od której oblicza się ułamek przysługujący spadkobiercom. Mówiąc prościej: zanim ustalimy, ile ktoś może żądać pieniędzy, trzeba ustalić, ile warto był majątek w chwili śmierci spadkodawcy, z uwzględnieniem nie tylko rzeczy, które po sobie zostawił, ale też pewnych darowizn dokonanych na rzecz innych osób.

W praktyce, wysokość podstawy do obliczenia udziału spadkowego ustala się w trzech krokach:

  1. ustalamy, co faktycznie wchodziło do majątku (np. mieszkanie, działka, samochód, udziały w firmie itp. – to jest tak zwana “czysta wartość spadku”)
  2. od tej wartości odejmujemy długi spadkowe (np. niespłacone kredyty, koszty pogrzebu czy ostatnie rachunki związane z leczeniem)
  3. do wyniku doliczamy niektóre darowizny dokonane przez zmarłego albo niektóre zapisy zawarte w testamencie

Na pierwszy rzut oka może wydawać się to łatwe, ale praktyka pokazuje, że takie obliczenia mogą być bardzo skomplikowane, w szczególności, gdy przy obliczaniu zachowku trzeba wziąć pod uwagę darowizny i zapisy w testamencie. Dlatego poniżej przedstawimy, jak szczegółowo wyglada ta kwestia.

Dokonanie darowizny a prawo do udziału w spadku

Darowizny dokonane przez spadkodawcę za życia maja ogromny wpływ na wysokość zachowku. Prawo zakłada, że jeżeli ktoś jeszcze za życia “rozdał” majątek innym osobom, to spadkobiercy nie mogą przez to stracić prawa do swojej części. Bardzo często bywa tak, że spadkobiercy brali udział w gromadzeniu i dbaniu o majątek zmarłego, dlatego nie powinni oni tracić tego, co im się z tego dorobku należy. Dlatego określone darowizny dolicza się do substratu zachowku.

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli w chwili śmierci majątek zmarłego jest niewielki, to przy obliczaniu swojej części prawo spadkowe pozwala na uwzględnienie rzeczy lub pieniędzy, które zmarły wcześniej komuś przekazał. 

Najczęściej dotyczy to sytuacji typu:

  • “rodzice przepisali dom jednemu dziecku, a reszta nic nie dostała”
  • “ojciec za życia spłacił córce kredyt hipoteczny”
  • “mama podarowała synowi duży przelew bez żadnego rozliczenia”
    Powyższe sytuacje to najbardziej typowe przykłady darowizn, które dolicza się do majątku spadkowego. 

W tej kwestii bardzo istotne jest, komu spadkodawca przekazał darowiznę, ponieważ inaczej traktuje się te dokonane na rzecz osób niebędących spadkobiercami, a inaczej te dotyczące członków rodziny.

Rzeczy, nieruchomości, czy pieniądze darowane na rzecz dzieci lub małżonka dolicza się do “czystej wartości spadku”  niezależnie od tego, kiedy została dokonana

Natomiast w przypadku darowizny przekazanej osobom niebędącym spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku (np. partnerki/partnera bez formalnego związku, zięcia, wnuczki lub przyjaciela), dolicza się je tylko, gdy zostały dokonane w ciągu określonego czasu przed śmiercią, czyli mniej niż 10 lat przed otwarciem spadku, czyli śmiercią spadkodawcy.

W praktyce wygląda to tak: do Kancelarii przyszedł klient i powiedział, że jego mama podarowała bratu mieszkanie dwanaście lat temu, a teraz cały spadek przypada temu bratu. Klient sądzi, że minęło za dużo czasu. Tymczasem prawo mówi inaczej. Ponieważ była to darowizna na rzecz dziecka, można ją doliczyć bez względu na upływ czasu. Oznacza to, że wartość mieszkania sprzed dwunastu lat powiększa zachowek, nawet jeśli w chwili śmierci majątek był już symboliczny.

Jeżeli ktoś dostał znaczna darowiznę za życia spadkodawcy, to przy poźniejszych obliczeniach może się okazać, że wyczerpał już swój udział, co oznacza, ze ta darowizna zaspokoiła jego własny zachowek.
Przykładem takiej sytuacji może być sprawa jednego z klientów naszej Kancelarii, w której ojciec podarował mu nieruchomość wartą 800 tysięcy złotych. Po śmierci pozostawił on niewielki majątek. Klient, nawet będąc synem zmarłego, nie mógł żądać zachowku, ponieważ dostał już więcej od swojego ojca za życia, niż wynosi jego ułamek w spadku.

Nie każde przekazanie majątku na rzecz swoich bliskich będzie miało znaczenie przy obliczaniu zachowku. Zasady ustawowe odróżniają tak zwane “drobne darowizny, zwyczajowo w danych stosunkach przyjęte”, czyli drobne prezenty, które są odróżniane od przekazania części majątku. Jednym słowem – zegarek sprezentowany na urodziny nie będzie uwzględniany przy obliczaniu zachowku, ale darowizna w wysokości 200 tysięcy ” na mieszkanie” już tak. Nie dolicza się do spadku drobnych darowizn, tylko te istotne.

Ważne jest też to, aby darowizna była odpowiednio wyceniona. Wiele osób może to dziwić, ale prawo spadkowe przewiduje, że wysokość darowizny ustala się w specyficzny sposób, biorąc pod uwagę:

  • stan rzeczy z chwili dokonania darowizny (czyli jaki był metraż, standard, zużycie, zakres prac wykonanych w momencie przekazania rzeczy obdarowanemu),
  • wartość według cen rynkowych z chwili ustalania zachowku (czyli zazwyczaj z dnia orzekania przez sąd o zachowku).
    Patrzymy zatem, jak rzecz wyglądała kiedyś (dzień dokonania darowizny), ale liczymy po dzisiejszych cenach.

    Przykład z kancelarii: Do kancelarii przychodzi klientka. Mówi, że dziesięć lat temu ojciec podarował jej bratu dom. Dom był wtedy w stanie surowym, bez ogrzewania, bez podłóg. Brat wprowadził się po kilku latach i wykończył wszystko za własne pieniądze. Klientka zakłada, że dom powinien być liczony według wartości sprzed lat.
    W praktyce wygląda to inaczej. Przy darowiźnie domu:
    • oceniamy stan surowy na dzień darowizny,
    • ale używamy cen rynkowych aktualnych, czyli z momentu sprawy.
  • Jeżeli więc dom w stanie surowym w tamtym okresie był warty 300 000 zł, to dziś, przy wysokich cenach nieruchomości, ta sama wartość stanu surowego może odpowiadać np. 500 000 zł. I właśnie ta kwota powiększy substrat zachowku.

Z tego powodu, kwestia darowizn zazwyczaj powoduje spory między członkami rodziny. Jedna strona twierdzi, że dostała “prezent”, a druga uważa, że została pokrzywdzona i była to darowizna doliczana do zachowku. Dlatego tak ważna jest w tym zakresie rola prawnika, który ustali, czy darowizna powinna być uwzględniana przy rozliczeniach oraz jaka była jej wartość.

Zapisy windykacyjne i zapisy zwykłe doliczane do zachowku

Testament może zawierać dwa rodzaje „rozporządzeń”: zapisy windykacyjne i zapisy zwykłe. Dla osób dochodzących zachowku ma to duże znaczenie, bo oba wpływają na wartość majątku i to, jak ostatecznie liczy się zachowek.

Zapis windykacyjny to taki zapis, w którym spadkodawca wskazuje konkretną osobę i konkretną rzecz, która ma jej przypaść automatycznie z chwilą śmierci. Typowe przykłady to: „dom w Poznaniu przekazuję synowi”, „udziały w firmie zapisuję wnukowi”. W efekcie dana osoba staje się właścicielem jeszcze przed działem spadku – tak jakby otrzymała darowiznę dopiero po śmierci.

A skoro zapis windykacyjny działa jak przekazanie majątku, to traktuje się go podobnie jak darowiznę przy obliczaniu zachowku. Jeżeli więc ktoś otrzymał atrakcyjną nieruchomość lub wartościowe aktywa w drodze zapisu windykacyjnego, wartość tego składnika powiększa substrat zachowku, czyli podstawę obliczeń.

Zapis zwykły działa inaczej. Nie przenosi własności automatycznie i nie dolicza się go do majątku. Taki zapis to zobowiązanie spadkobiercy do wykonania określonego świadczenia, np. „spadkobiercy mają wypłacić wnuczce 50 000 zł”. W efekcie to z majątku spadkowego ubywa określona kwota lub przedmiot, który musi być wydany osobie wskazanej w testamencie. W przypadku zachowku zapis zwykły zmniejsza wartość majątku, który jest dzielony, ale nadal może być brany pod uwagę, jeśli prowadzi do zaniżenia udziału uprawnionych.

Jeżeli treść zapisów zwykłych prowadzi do tego, że uprawniony nie otrzyma należnego mu zachowku, ma on prawo żądać pominięcia zapisu w tej części, która narusza jego uprawnienie. Prawo jest tu jasne: najpierw zachowek, dopiero później wykonanie zapisu.

Przykład z Kancelarii: W testamencie ojciec zapisał siostrzenicy 70 000 zł (zapis zwykły). Po jego śmierci okazało się, że jedyny spadkobierca, czyli syn zmarłego, musi wypłacić jej tę kwotę, ale jednocześnie ma on prawo do zachowku większego niż to, co zostaje w spadku. W takiej sytuacji zapis nie może ograniczyć prawa do zachowku. Syn może powiedzieć siostrzenicy, że zrealizuje zapis, ale dopiero, gdy będzie mial zapewniony swój zachowek.

Skonsultuj za darmo swoją sprawę i sprawdź, czy Ci się należy i w jakiej wysokości.

Koszty wychowania i wykształcenia 

W sprawach o zachowek często pojawia się pytanie: czy rodzic, który inwestował w edukację jednego dziecka bardziej niż w inne, może uwzględnić te koszty jako „rozliczenie” przy zachowku?

Albo odwrotnie – czy dziecko, które otrzymało drogie studia prywatne lub wieloletnie utrzymanie za granicą, może być zobowiązane do „wyrównania” tego w ramach udziału w pozostałym spadku?

Taka sytuacja również jest regulowana przepisami prawa, które nakazują uwzględniać wartość tych kosztów wychowania i wykształcenia, które przekraczają przeciętną miarę. Chodzi tu nie o zwykłe wydatki, które ponoszą wszyscy rodzice (szkoła publiczna, ubrania, wyżywienie), ale o wydatki wyjątkowe i ponadstandardowe, czyli takie, które znacząco podniosły start życiowy jednego dziecka kosztem innych.

Do kancelarii często trafiają sytuacje typu: “Rodzice opłacili bratu studia w Londynie, mieszkanie i utrzymanie przez kilka lat. Ja po maturze poszłam do pracy. Teraz brat twierdzi, że zachowek mi się nie należy”.

W takich sprawach ocenia się, czy nakłady były niezwykle wysokie w porównaniu do standardu życia rodziny i czy faktycznie zwiększyły majątek lub pozycję życiową otrzymującego.

Jeżeli tak, to wartość „ponadprzeciętnego” wsparcia dolicza się do substratu zachowku, tak jakby była to darowizna. W praktyce oznacza to, że dziecko, które otrzymało wyjątkowo kosztowną edukację, ma „zaliczony” ten przywilej na poczet swojej części spadku i często uniemożliwia to uzyskanie zachowku przez takiego spadkobiercę.

Przykład z Kancelarii: Ojciec opłacił jednemu synowi bardzo drogie studia w USA, wynajem mieszkania, bilety lotnicze oraz koszty życia. Łącznie, dało to wartość ok. 700 tysięcy złotych. Drugie dziecko nie otrzymało takiego wsparcia. W sporze o zachowek, koszty życia syna pozostającego w USA zostały uwzględnione przy liczeniu substratu, a syn otrzymujący to wsparcie nie mógł domagać się nic ponadto, co już otrzymał.

To rozwiązanie chroni dzieci, które nie otrzymały porównywalnego wsparcia, przed faktycznym pokrzywdzeniem przy dziale spadku.

Czy można uniknąć płacenia zachowku?

To jedno z najczęstszych pytań w sprawach spadkowych. Warto od razu powiedzieć jasno: zachowku nie da się „wyłączyć” zwykłą decyzją lub zapisaniem kogoś w testamencie. Prawo chroni najbliższych spadkodawcy i wymaga szczególnych podstaw, aby ich tego prawa pozbawić.

Istnieją jednak sytuacje, w których obowiązek zapłaty zachowku nie powstaje albo zostaje ograniczony. Są to przede wszystkim:

  • wydziedziczenie przez zmarłego w testamencie
  • zawarcie umowy o zrzeczenie się dziedziczenia
  • niegodność członka rodziny do dziedziczenia
  • upływ czasu, czyli przedawnienie uprawnienia do zachowku

Poniżej opisujemy, jak konkretnie wyglądają w praktyce te cztery przypadki i jak wpływają na to, komu przysługuje uprawnienie do udziału w dorobku zmarłego.

Wydziedziczenie

Pierwszą możliwością jest wydziedziczenie, czyli sytuacja, w której spadkodawca decyduje się w testamencie pozbawić zstępnych zachowku. Takie działanie musi wynikać z bardzo poważnych powodów, które wskazuje prawo oraz muszą być one jasno opisane w treści testamentu. Są to sytuacje, w których uprawniony do zachowku:

  • wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego;
  • dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci;
  • uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych.

Istotne jest to, że samo istnienie sporu w rodzinie, czy brak kontaktu nie wystarczą. Powyższe naruszenia musza być ekstremalne, czyli właśnie “uporczywe” albo “rażące”.

Przykład z Kancelarii: Do Kancelarii zgłosiła się żona zmarłego mężczyzny. Syn wielokrotnie dopuszczał się przemocy wobec ojca, nadużywał alkoholu, groził mu i niszczył jego rzeczy. Ojciec, jeszcze za życia, sporządził testament z dokładnym opisem sytuacji i wskazał syna jako osobę wydziedziczoną. Po jego śmierci syn wystąpił o zachowek. Przedstawiliśmy dokumentację z postępowań karnych i zeznania świadków. Sąd uznał wydziedziczenie za skuteczne. Syn nie otrzymał nic.

Umowa o zrzeczenie się dziedziczenia

Drugą możliwością jest zrzeczenie się dziedziczenia, ale ta decyzja musi zostać podjęta za życia spadkodawcy w umowie, w formie aktu notarialnego. Po podpisaniu takiego aktu, uprawniony traci prawo do dziedziczenia i do zachowku. Jest to rozwiązanie często stosowane przy planowaniu przekazywania majątku, np. gdy jedno dziecko już otrzymało nieruchomość i chce uniknąć późniejszych rozliczeń. W ramach takiej umowy można ustalić także, czy jej skutki maja objąć również osoby, które dziedziczyłyby po pierwszym spadkodawcy, czyli przede wszystkim jego dzieci.

Przykład z Kancelarii: Rodzice chcieli przekazać gospodarstwo rolne jednemu z trzech synów, bo tylko on pracował w gospodarstwie. Pozostała dwójka bała się, że później będą musieli „walczyć o dorobek”, a syn przejmujący gospodarstwo — że nie udźwignie wypłat dla braci. Rozwiązaniem była umowa notarialna: dwóch braci zrzekło się dziedziczenia, a więc również zachowku. Po śmierci rodziców nie było żadnego sporu — gospodarstwo przeszło na jednego syna bez konieczności wypłaty zachowku.

Niegodność dziedziczenia

Trzecią sytuacją jest niegodność dziedziczenia. Wynika ona z ustawy i może zostać zastosowana wyłącznie przez sąd, w odróżnieniu od wydziedziczenia. o mechanizm, dzięki któremu sąd może pozbawić kogoś prawa do dziedziczenia i zachowku, jeśli ta osoba dopuściła się wobec spadkodawcy wyjątkowo nagannego zachowania. Wtedy taka osoba postrzegana jest tak, jakby nie dożyła otwarcia spadku, czyli nie przysługuje jej żaden udział w spadku.

Te zachowania, podobnie jak przy wydziedziczeniu, wylicza ustawa. Są to zachowania bardzo podobne, ale zachodzą miedzy nimi również różnice. Wsród nich znajdziemy takie sytuacje, w których spadkobierca:

  • dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy;
  • podstępem lub groźbą nakłonił spadkodawcę do sporządzenia lub odwołania testamentu albo w taki sam sposób przeszkodził mu w dokonaniu jednej z tych czynności;
  • umyślnie ukrył lub zniszczył testament spadkodawcy, podrobił lub przerobił jego testament albo świadomie skorzystał z testamentu przez inną osobę podrobionego lub przerobionego;
  • uporczywie uchylał się od wykonywania wobec spadkodawcy obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową;
  • uporczywie uchylał się od wykonywania obowiązku pieczy nad spadkodawcą, w szczególności wynikającego z władzy rodzicielskiej, opieki, sprawowania funkcji rodzica zastępczego, małżeńskiego obowiązku wzajemnej pomocy albo obowiązku wzajemnego szacunku i wspierania się rodzica i dziecka.

Są to zatem, oprócz skrajnego naruszania obowiązków rodzinnych i popełnienia przestępstwa, również naganne zachowania wpływające na testament.

Jak wspomnieliśmy, uznać spadkobierców za niegodnych może tylko sąd. Z takim wnioskiem można wystąpić tylko: 

  • w ciągu roku od dnia, w którym uzyskano informacje o przyczynie niegodności, 
  • ale nie później, niż trzy lata po otwarciu spadku (śmierci spadkodawcy).
    Po upływie któregoś z tych terminów, uznanie za niegodnego nie będzie dopuszczalne.

Przykład z Kancelarii: Córka złożyła do sądu wniosek o niegodność brata. Brat, tuż przed śmiercią ojca, podrobił jego podpis pod nową wersją testamentu, która czyniła go jedynym spadkobiercą. Zgromadzono opinię biegłego grafologa oraz dane z komputera ojca, które potwierdziły manipulację. Sąd uznał brata za osobę niegodną dziedziczenia, co automatycznie pozbawiło go prawa do udziału w masie spadkowej. W rozliczeniu traktowany był tak, jakby nie żył.

Trzeba też pamiętać, że spadkobierca, nawet gdy dopuścił się czynu z listy powyżej, nie może zostać uznany za niegodnego dziedziczenia wtedy, gdy spadkodawca przed śmiercią mu przebaczył. Co ważne, przebaczenie jest skuteczne też wtedy, gdy spadkodawca nie mial zdolności do czynności prawnych, ale wiedział, co robi i przebaczył świadomie. 

Skonsultuj swoją sprawę i działaj z pewnością prawną.

Przedawnienie prawa do zachowku

Uprawnienie do żądania udziału w spadku nie jest wieczne. Co do zasady, zachowek ulega przedawnieniu po upływie pięciu lat od dnia ogłoszenia testamentu. Jeśli uprawniony nie podejmie działań w odpowiednim czasie, druga strona może odmówić zapłaty, powołując się na upływ terminu przedawnienia roszczenia.

Jeśli ktoś dochodzi roszczeń dotyczących zaliczenia darowizny lub zapisu windykacyjnego (czyli elementów wpływających na wysokość przysługującego ułamka majątku), również obowiązuje termin pięciu lat, ale liczony od otwarcia spadku.

Ważne: przedawnienie nie znaczy, że prawo znika. To znaczy, że druga strona może skutecznie odmówić zapłaty, jeżeli podniesie zarzut przedawnienia, czyli powoła się na upływ czasu. Jeżeli tego nie zrobi — sąd może uwzględnić pozew, mimo upływu terminu.

Umowa dożywocia, a prawo do spadku

W praktyce spraw spadkowych bardzo często pojawia się przekonanie, że “żeby uniknąć spraw o udział w spadku, najlepiej przepisać mieszkanie lub dom w darowiźnie”. Problem w tym, jak opisaliśmy powyżej, w rzeczywistości nie jest to prawda. 

Osoby, które chcą przekazać nieruchomość za życia, ale jednocześnie uniknąć poźniejszych sporów miedzy spadkobiercami, powinny przemyśleć inną możliwość, czyli umowę dożywocia.

Umowa ta polega na tym, że właściciel nieruchomości przenosi własność nieruchomości (np. domu, mieszkania, gospodarstwa) na rzecz drugiej strony umowy, a w zamian otrzymuje świadczenia opiekuńcze: zapewnienie mieszkania, opieki, wyżywienia, leczenia, a nawet pomoc w codziennym funkcjonowaniu. To jest forma ekwiwalentu — coś za coś. Przeniesienie własności nie jest „prezentem”, lecz rozliczeniem za dożywotnią opiekę.

To dlatego umowa dożywocia nie jest darowizną. A skoro nie jest darowizną, to zasadniczo nie powiększa substratu, o którym pisaliśmy powyżej.

W praktyce wygląda to tak: jeżeli ktoś zawarł taką umowę, przekazując nieruchomość w zamian za opiekę, to ta nieruchomość nie będzie uwzględniana jako część majątku spadkowego przy rozliczeniach między spadkobiercami.

Przykład z Kancelarii: Babcia zapisała dom na wnuczkę. W zamian za to, wnuczka opiekowała się babcią, dowoziła ją do szpitala oraz dbała o mieszkanie. Po śmierci babci, pozostali spadkobiercy zwrócili się do wnuczki po swój udział, uznając, że babcia za życia dokonała darowizny. Sprawa była prosta i rozwiązała się szybko poprzez wykazanie tego, że mieszkanie zostało przekazane na zasadzie tzw. “dożywocia”.

Jak wygląda sprawa sądowa o zachowek?

Wielu klientów trafia do kancelarii dopiero wtedy, gdy rozmowy z rodziną nie przyniosły efektu. Często pada wtedy pytanie: „Czy naprawdę muszę iść do sądu, żeby odzyskać to, co mi się należy po rodzicu?”

Odpowiedź brzmi: nie zawsze. Wiele sporów da się rozwiązać polubownie, czyli przez negocjacje lub pisemne wezwanie do zapłaty. W takim piśmie wskazuje się, kto jest zobowiązany do wypłaty należnej części majątku, jaka jest wartość udziału i jak została obliczona. Nierzadko już samo to wystarcza, by strony doszły do porozumienia.

Jeśli jednak druga strona odmawia lub kwestionuje wysokość należności, pozostaje droga sądowa.

Postępowanie zaczyna się od wniesienia pozwu do sądu cywilnego właściwego dla ostatniego miejsca zamieszkania zmarłego, czyli miejscowości, w której mieszkał.

Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego, w pozwie należy przedstawić wyliczenia wartości majątku po zmarłym, wskazać ewentualne darowizny, zapisy testamentowe i wszystkie okoliczności, które wpływają na ostateczną kwotę należną uprawnionemu. Kluczowe są dowody — akty notarialne, umowy darowizn, zaświadczenia bankowe, wyceny nieruchomości czy korespondencja między stronami.

Sąd w pierwszej kolejności ustala, jaka była wartość majątku spadkodawcy w chwili śmierci oraz komu przysługuje udział ustawowy. Następnie bada, czy doszło do darowizn, umów dożywocia lub zapisów testamentowych, które mogły wpłynąć na rozliczenia.

W zdecydowanej większości spraw sąd zleca opinię biegłego rzeczoznawcy, który ustala wartość nieruchomości, darowizn lub innych składników majątku. To najczęściej najdłuższy etap procesu, bo opinie bywają złożone, a strony często je kwestionują.

Tego typu sprawy trwają średnio od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Wszystko zależy od liczby uczestników, wartości majątku i woli porozumienia rodziny, która występuje w procesie.

Sprawy tego typu są emocjonalne i często ciągną się latami, dlatego zawsze warto — zanim trafią do sądu — spróbować rozwiązać je rozmową lub ugodą. W wielu przypadkach pozwala to uniknąć nie tylko kosztów, ale i długotrwałego konfliktu w rodzinie.

Potrzebujesz pomocy prawnej? – skontaktuj się z nami!

Sprawy o należną część majątku po zmarłym potrafią być trudne i emocjonalne. Często łączą w sobie kwestie rodzinne, finansowe i prawne, a każda decyzja ma realne skutki – także podatkowe czy majątkowe. Właśnie dlatego warto skonsultować się z prawnikiem, zanim podejmiesz jakikolwiek krok.

Zapoznaj się z naszą usługą.