Jest taki mit, który wciąż krąży po Internecie: „kredyt frankowy spłacony, więc już po sprawie”. I przez ten mit ludzie zostawiają na stole dziesiątki, a czasem setki tysięcy złotych. Ta historia jest najlepszym przykładem, że spłacony kredyt frankowy nadal można skutecznie kwestionować i to w sądzie, na twardo, bez zbędnego negocjowania z Bankiem.
Nasz klient wygrał prawomocnie z Santander Bank Polska S.A. (następcą prawnym dawnego Kredyt Banku). Efekt finansowy? Około 230 000 zł do odzyskania.
Umowa frankowa z 2008 r. z dawnym Kredyt Bank (spłacona w 2021 r.)
Umowa została podpisana w październiku 2008 r., jeszcze z Kredyt Bank S.A. (dziś sprawę prowadził po stronie banku jego następca Santander Bank Polska S.A.). Klient pożyczył 180.000 zł. W 2021 r. dokonał całkowitej spłaty kredytu. W okresie od dnia zawarcia umowy do dnia całkowitej wcześniejszej spłaty klient zapłacił łącznie na rzecz Banku ok. 357 000 zł.
I w pewnym momencie powiedział wprost: „Dobra, chcę to zamknąć. Chcę się rozliczyć z kapitału. Sprawdzamy, co tak naprawdę było w tej umowie nie tak i ile realnie bank powinien oddać”. To jest moment, w którym zwykle zaczynają się schody, bo banki lubią powtarzać, że „skoro kredyt spłacony, to temat zamknięty”. Sąd w tej sprawie powiedział coś zupełnie innego.
Pozew po spłacie kredytu frankowego: dlaczego to ma sens?
W 2022 r. ruszyliśmy z pozwem o nadwyżkę ponad kapitał, wynikającą z rozliczenia nieważnej umowy.
To podejście jest coraz częstsze: kredyt spłacony, ale po rozliczeniu wychodzi, że klient oddał za dużo, bo mechanizm indeksacji/denominacji i klauzule w umowie były nie do obrony. Najprościej mówiąc: spłacony kredyt frankowy nie przekreśla roszczeń. W wielu sprawach dopiero po spłacie człowiek ma „spokój w głowie”, żeby wrócić do tematu, policzyć wszystko i zawalczyć o swoje.
Santander bronił się „pełnym pakietem”: przedawnienie, brak konsumenta, działalność na nieruchomości, potrącenie
W trakcie procesu bank próbował zablokować sprawę na wszystkie możliwe sposoby. W praktyce wyglądało to tak:
1) Przedawnienie roszczeń przy kredytach frankowych
Bank podnosił zarzut przedawnienia. To jest jeden z najczęstszych straszaków w sprawach, gdzie w grę wchodzi spłacony kredyt frankowy albo umowa zawarta dawno temu. Tyle że samo „dawno temu” jeszcze nie kończy tematu. W tej sprawie zarzut przedawnienia nie pomógł bankowi i tyle. Klient miał prawo domagać się rozliczenia, a sąd to prawo uszanował.
2) Brak statusu konsumenta i działalność gospodarcza w kredytowanej nieruchomości
Drugi klasyk: Kredytobiorca nie jest konsumentem. Ban k próbował udowadniać, że klient nie korzysta z ochrony konsumenckiej. Bank wskazywał, że na nieruchomości była zarejestrowana działalność gospodarcza i próbował z tego budować narrację, że sprawa jest „biznesowa”, a nie konsumencka.
To argument, który pojawia się często, ale nie działa automatycznie. Rejestracja działalności pod adresem to jedno, a cel kredytu i charakter relacji z bankiem to drugie. W tej sprawie sędzia nie miał wątpliwości, że zarejestrowanie działalności w kredytowanej nieruchomości nie ma znaczenia, jeśli to wyłącznie adres ewidencyjny, a faktyczna działalność nie jest tam wykonywana.
3) Potrącenie i inne zarzuty „na zapas”
Bank podnosił też zarzuty potrącenia i zatrzymania próbując minimalizować skutki przegranej. Krótko mówiąc bank próbował wszystkiego. I nic z tego nie wyszło. Sąd stanął po stronie Kredytobiorcy.
Wyrok: Sąd Okręgowy w Zielonej Górze zasądza zwrot nadpłat i odsetki, a Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddala apelację banku. W praktyce oznacza to jedno: prawomocnie wygrana sprawa, a klient uzyska około 230 000 zł.
Co ta sprawa mówi innym frankowiczom? Nadal możesz podważyć spłacony kredyt frankowy
Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, która naprawdę powinna wybrzmieć, to jest to: Spłacony kredyt frankowy nadal można kwestionować. Nie tylko czasem, ale prawie zawsze.
W naszej praktyce od kilku lat prowadzimy sprawy, w których klienci wracają do umów sprzed kilku, czy nawet kilkunastu lat. Niekiedy kredyt był spłacony dawno temu, a mimo to da się dochodzić roszczeń i realnie odzyskać pieniądze.
I to nie są kosmetyczne kwoty. To są pieniądze, które potrafią zmienić sytuację finansową rodziny: kilkadziesiąt tysięcy, czasem ponad sto, a czasem, jak w tej historii około 230 000 zł.
Przedawnienie roszczeń przy kredytach frankowych: dlaczego banki tak często tym straszą?
Bo to działa psychologicznie. Hasło przedawnione ucina rozmowę. Klient słyszy: nie ma sens, szkoda pieniędzy na prawnika, za późno.
Tymczasem rzeczywistość jest inna. W sprawach frankowych znaczenie ma m.in. to, kiedy roszczenia stały się wymagalne, kiedy konsument realnie powziął wiedzę o abuzywności postanowień, jak wyglądał przebieg spłaty i jakie roszczenie jest dochodzone (ustalenie nieważności, zapłata, rozliczenie nadpłaty).
W tej sprawie bank ten zarzut podnosił – a sąd i tak zasądził roszczenie klienta.
Kto prowadził sprawę?
Sprawę prowadzili: radca prawny Daniel Ostaszewski oraz radca prawny Jacek Firlej z FIROST Firlej & Ostaszewski Kancelaria Radców Prawnych sp. j.
Spłacony kredyt frankowy – co możesz zrobić teraz?
Jeżeli masz spłacony kredyt frankowy (albo kredyt jest bliski spłaty) i zastanawiasz się, czy da się go jeszcze podważyć, to w praktyce sensowny start wygląda tak:
- wyciągamy umowę i aneksy,
- robimy rozliczenie spłat,
- sprawdzamy, czy w umowie są klauzule, które sąd może uznać za abuzywne,
- oceniamy ryzyka (w tym temat przedawnienia, status konsumenta, itp.).
I dopiero wtedy podejmuje się decyzję. Bez wróżenia z fusów.
FAQ: spłacony kredyt frankowy i przedawnienie roszczeń
Czy można pozwać bank o spłacony kredyt frankowy?
Tak. Spłata kredytu nie wyklucza dochodzenia roszczeń, jeśli umowa zawierała wadliwe postanowienia i doszło do nadpłat.
Bank twierdzi, że roszczenia są przedawnione. Co to znaczy w praktyce?
To częsta linia obrony banków. Skuteczność zarzutu zależy od wielu okoliczności (rodzaju roszczeń, przebiegu umowy, momentu zakwestionowania umowy itd.). W tej sprawie bank podnosił przedawnienie – a mimo to przegrał.
A co jeśli miałem działalność gospodarczą albo była zarejestrowana pod adresem nieruchomości?
Sama rejestracja nie przesądza automatycznie o utracie ochrony konsumenckiej w konkretnej umowie. Banki często próbują to uprościć, ale sądy badają realia.
Ile trwa proces przy spłaconym kredycie frankowym?
To zależy od sądu i obciążenia wydziału. W tej sprawie pozew wniesiono w 2022 r., a finał przyniosły dwie instancje, zatem łącznie około trzech lat postępowania.
